Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
środa, 03 grudnia 2014
WIEK KŁAMSTWA

Kilka razy ostatnio naciąłem się na wiarygodność informacji. Kłamstwo osiągnęło już kilka poziomów. Nawet Ministerstwo Prawdy mogłoby brać korepetycje z naszej sfery mediowej.

MARKETING WYDARZENIOWY

Jednym z patentów na kłamstwo jest podawanie fake'owych newsów. Np. ostatnio podano, że finalistę jakiegoś talent show potrąciło auto.

Kilka minut później ktoś dementował tę plotkę. Ale ja już w tym czasie wszedłem na serwis owego talent show, chociaż nie oglądałem go nigdy w życiu.

Zrobiłem mu trafik na stronie :).

ŻEBROLAJKI

Specjalne serwisy rozsyłają sensacyjne a spreparowane informacje, które po kliknięciu użytkownika wstawiają się same na tablicę w mediach społecznościowych. Ten syf się wirsuje potem samodzielnie i ciężko się go pozbyć.

KŁAMSTWA ROZRYWKOWE

Klasyczną formą jest wkładanie w usta autorytetów cytatów, które nie są ich słowami. Jeśli przy portrecie Paulo Coelho czytamy "Lubię sobie czasami pierdnąć", to raczej nie bierzemy tego na poważnie. Ale kiedy pada jakieś pseudointelektualne, dęte zdanie, to już się zastanawiamy czy wzmiankowany autor nie jest naprawdę idiotą.

AKCJA OBURZENIA SPOŁECZNEGO

Wyjmuje się z kontekstu jakiś obraz lub wydarzenie i podpisuje się go dramatycznym apelem. Np. wycina się z filmu fragment, w którym pies tarza się w błocie i podpisuje. "Pies wije się w konwulsiach po postrzeleniu przez myśliwego. Pomóżcie dorwać tego skurwysyna".Po kilku dniach mamy cały ruch oburzonych, którzy najchętniej zdelegalizowaliby Polski Związek Łowiecki, a samych myśliwych pozbawiliby narządów płciowych.

KREOWANE KOMENTARZE

Najczęściej polega na wytworzeniu w sposób sztuczny konwersacji mailowej, smsowej lub komentarza. Rozmowy nie są prawdziwe. Nie dotyczą prawdziwych relacji między ludźmi, ale świetnie się wpisują w strategię "ale mu pojechałem", gdzie o wyższości w dyskusji decyduje nie posiadanie racji, ale bardziej spektakularna riposta.

Celem tego działania jest dostanie się na łamy serwisu rozrywkowego.

RUSKA E-PROPAGANDA

Spiskowa teoria Internetu głosi, że jednym z elementów walki dezinformacyjnej Kremla w naszym kraju jest tworzenie portali, serwisów i kontentu, które podważają zaufanie obywatela do państwa poprzez obnażanie szwingli władzy i marnowania publicznych pieniędzy. 

Teoria o tyle ma sens, że juz caryca Katarzyna uważała, że jedynym sposobem pokonania Polaków jest napuścić ich nawzajem na siebie.

Ale o tyle jest bez sensu, że im więcej szwindli naszej władzy znamy jako społeczeństwo tym lepiej dla nas. Co prawda władza obudowała się systemem prawnym, który przybetonował im dupy do stołków, ale przynajmniej o tym wiemy i nie akceptujemy tego.

Np. portal wGospodarce.pl podaje taką informację: "Armia nieudaczników, którzy nie potrafią organizować wyborów będzie nas kosztowała w tym roku 420 mln zł."
Ostatnie wybory najlepiej pokazały, że za tanie pieniądze psy kiszkę jedzą. Kupiony po dumpingowej cenie program był tak sprawny jak chiński alarmowy na złodzieja.

Wiadomo, że wybory w Rosji są o wiele tańsze, ponieważ nikt tam głosów nie liczy. Zresztą po co? Wiadomo, że wygra Putin.

MANIPULACJA IDEOLOGICZNA

Wiele mediów zakłamuje informację w sposób nieintencjonalny, ale zgodnie przekonaniami. W dziennikarstwie wróciliśmy do czasów felietonizmu, czyli "pieprzenia farmazonów z własnego punktu widzenia na każdy temat".

Kiedyś obowiązywała w dziennikarstwie zasada 5W: What?, Who? When? Where? plus Why?

Przekazywało się informację oraz wyjaśniało dane zjawisko. Jeśli na jakieś zjawisko było kontrowersyjne prezentowało się stanowiska skrajne i opinie. 

Dzisiaj komentarz jest przesycony poglądami i sympatiami politycznymi albo światopoglądową sieczką. Zamiast faktów dzienniakrze prezentują stanowiska. Zapraszani do dyskusji ludzie to nie eksperci, ale fanatycy idei, którzy nie dyskutują szukając prawdy, ale skaczą sobie do oczu. Nic tak nie podnosi oglądalności jak oblanie katolika wodą przez transwestytę prostytutkę. Rzygać się chce.

I robią to zarówno tytuły masońsko bezbożne, jak i pobożno narodowe.

Zamiast podawać informacje Gazeta Wyborcza, Polityka, Newsweek, etc. promują światopogląd masońsko-rozpasany. Tymczasem Uważam Rze, wSiecie, etc. promują opcję walcząco-religijną. 

KONTEKST REKLAMOWY

Testy redakcyjne i materiały tworzone na zamówienie reklamowdawcy to standard już od dawna. I nie chodzi mi o artykuły sponsorowane, ale o tzw. materiały czysto redakcyjne. Np. Kiedy klient zamawia reklamę środka odchudzającego pisze mu się na stronie obok alarmujący materiał o otyłości.

Teksty te to typowe zapychacze, piszą je najczęściej praktykanci, a ich jedyną funkcją jest uzyskanie dodatkowego pozareklamowego zysku.

Powielaja one stereotypy, mity i komunały. Pół biedy jeśli są to teksty dotyczące rzeczy, które nikogo nie obchodzą i nikomu nie zrobią krzywdy. Np. diety, pielęgnacja paznokci. Czytałem jednak kiedyś artykuł, w którym jakaś idiotka radziła dziecięce zabawki dezynfekować domestosem.

SPECE OD WSZYSTKIEGO

Komentator publicystyczny był kiedyś zawód szanowany. Zarezerwowany dla ekspertów. Byli dziennikarze specjalizujący się w konkretnych dziedzinach. Czasem korzystano w redakcjach z komentarzy naukowców, podróżników, specjalistów. 

Dzisiaj komentują wszyscy, a komentarze to powierzchownych bredni dziennikarzy, którzy znają się na wszystkim. Kolejny raz powielane są mity i komunały. Celem takiego działania jest kreowanie dziennikarza jako osobowości medialnej.

Kiedyś dziennikarzem zostawało się po studiach podyplomowych. Najpierw wiedza specjalistyczna na pierwszym fakultecie, dopiero potem szlifowało się warsztat i uczyło technik przekazywania informacji.

Dzisiejsze gwiazdy anteny często nawet nie mają magisterki, bo pokończyły Wydział Dziennikarstwa na II - IV roku.
Wszyscy wzięli przykład z prezydenta Kwaśniewskiego. :)

Najgorsze jest to, że ci debile o niezłomnym przekonaniu o swojej inteligencji są maksymalnie manipulowani przez spin doktorów partii politycznych. Jak pożyteczni idioci Lenina. Bezmyślnie trzepią slogany ukute przez speców od marketingu tej partii, którą lubią. 

Już nie będę litościwie wymieniał tych wszystkich Tomaszów, Kamili i Jakubów, bo sami się kompromitują.

Jestem przyzwyczajony do dziennikarstwa Dariusza Rosiaka z "Raportu o stanie świata". Zaprasza do swojego programu ekspertów. Sam jest schowany za gościem, którego słucha i w pewnym sensie staje się jego uczniem. Ale jednocześnie jest na tyle zapoznany z tematem, by być partnerem w dyskusji. W takiej sytuacji inteligencja bardzo się przydaje, ale nie jest  jedynym atutem. Dziennikarz dysponuje wiedzą.

Już nie mówiąc o tym, że program ma sens społeczny. Przybliża ważne problemy ludziom, którzy nie mają skąd czerpać wiedzy na tematy międzynarodowe.

WŁAMY NA KONTO

Od kiedy nasz mistrz dyplomacji Radosław Sikorski postanowił komunikować się ze społeczeństwem za pomocą bon motów na Twitterze wszyscy politycy postanowili mieć swoje blogi, na których będą mogli wyrażać swoje poglądy.

Większość z nich zapomniała, że nikogo ich poglądy nie interesują, częściej nie mają żadnych poglądów, a jeszcze częściej w ogóle nie mają nic do powiedzenia.

Jednak cały ten owczy pęd pozwolił hakerom, dowcipnisiom i innym hultajom włamywać się na blogi i konta polityków, by pisać w ich imieniu.

Skutkuje to najczęściej aferami medialnymi i dziesiątkami przeprosin lub sprostowań. Mimo że wpisy hakerów często są uczciwsze i ciekawsze niż wypociny polityków. :)

BRAK ŹRÓDEŁ

Jednak największą bolączką polskich redakcji jest brak źródeł i informacji źródłowych.

Kiedyś dziennikarstwo polegało na tym, że dzienikarz brał dupę w troki, jechał na miejsce zdarzenia i relacjonował je jako świadek albo dzwonił do odpowiedniej instytucji i kompilował informację na podstawie dokumentów, wypowiedzi, naocznych relacji, etc. 

Dziś większość informacji to dane z drugiej ręki. I nie chodzi tu o opracowywanie serwisów agencji informacynych (Reuters, PAP, AFP, ItarTASS, Xinhua, KAT). Informacje czerpie się z innych telewizji, konkurencyjnych gazet, cudzych serwisów, etc. 

Efekt jest taki, że jeśli jakaś bzdura padnie w TVN24, to obiega ona od razu całe media w ciągu 6 godzin. Nawet jeśli podane jest źródło (TVN24), to nikt nie wie skąd TVN ma te informację.

A że dziennikarze już w ogóle nie dochowują tzw. szczególnej staranności w poszukiwaniu prawdy, to kłamstwo rozlewa się jak przewracające się domino.

Podstawą tej choroby sa oczywiście pieniądze. Pozyskanie informacji kosztuje (koszty dojazdu, telefonów, pracy dziennikarza). Tymczasem przepisywanie wiadomości po kimś wymaga kilku redaktorów, którzy moga siedzieć na tyłku w redakcji, a nawet i w domu (jeszcze taniej).

Czasami mam wrażenie, że niektórzy dziennikarze, a zwłaszcza blogerzy nie mają żadnego kontaktu z rzeczywistością. Postrzegają ją na podstawie relacji innych dzienniakrzy. 

USER GENERATED CONTENT

Warto wspomnieć, że cała masa materiałów redakcyjnych to np. kompilacje internetowych memów albo komentarzy.

Ów drastyczny brak informacji redakcje próbują kompensować interaktywnością. Nakłaniają użytkowników do nadsyłania wiadomości i opracowywania zawartości. 

Jakim cudem chłopaczyna z gimnazjum np. w Kostomłotach jest w stanie przygotowac wiarygodny, sprawdzony i atrakcyjny materiał dziennikarski, skoro on ma problemy z budową zdań i ortografią? O jakiej "szczególnej staranności" w ogóle możemy mówić? 

PREPAROWANY TEATR

To już wyższa szkoła jazdy. Tak profesjonalna, że nawet poważne stacje goniąc za krwanymi obrazkami dają się nabrać.

Syryjscy opozycjoniści zatrudnili zawodowych aktorów do "dokumentowania" reżimowych masakr. A że broczące zwłoki wywołują natychmiastowy odruch emocjonalny, to wszyscy chętnie uwierzyli i oburzyli się.

Sprawa się jednak rypła, kiedy świat został zalany "nachalną katopropagandą". Misjonarka-zakonnica pokazała nagrania, na których ten sam aktor jest najpierw zmasakrowanym trupem, a potem ciężko rannym cywilem w innym mieście.

Cud bilokacji. :)

BRUKOWCE

A proszę zwrócić uwagę, że w tym całym zestawieniu w ogóle nie wziąłem pod uwagę tabloidów i szmatławych serwisów typu pudelek, plejada, etc.

Założyłem, że rzetelność informacji nie jest tam priorytetem. I tak jest chyba uczciwiej.

14:09, bez_anteny , TELEOFF
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28