Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
czwartek, 05 marca 2015
DOM WARIATÓW

Muszę przyznać, że nie zdawałem sobie sprawy z chamstwa i prostactwa osób, z którymi mam nieszczęście pracować.

Sposób w jaki wypowiadają się moi współpracownicy na temat chorób psychicznych i osób chorych psychicznie jest tak skrajnie żenująca, że kpiarski opis Haszka domu wariatów z "Przygód dzielnego wojaka Szwejka..." to wzorzec łagodności, współczucia i zrozumienia.

Być może w procesie wychowania nasze społeczeństwo zostało wytresowane do nieobelżywego traktowania osób z zespołem Downa. Jednak dowcipy w z downów to klasyka prostackiego żartu. Niestety brak pary chromosomów to kwestia natki natury, która przerżnęła sprawę. A chamstwo to zwyczajny brak procesu ociosania pnia.

Mam pewne doświadczenie w obcowaniu z tymi osobami. Na szczęście zaczynałem w młodości i zdążyłem się nauczyć. A i tak mam spore braki. Nie było łatwo. Zdążyłem się napatrzeć na cierpienie. Przede wszystkim rodziców. Kiedy trwali przy swoich ukochanych "bublach pana Boga".

Widziałem matkę 40-letniego Staśka. Ona była już po 70tce i sama potrzebowała pomocy. Na szczęście chłopak umarł przed nią. Bo przypominam, że największą troską rodziców dzieci niepełnosprawnych intelektualnie jest los dzieci po ich śmierci. Przecież nikt nie będzie kochał downa. 

Mieliśmy w domu wujka, który w dzieciństwie przeżył zapalenie opon mózgowych. To były czasy, kiedy taka choroba nie pozostawała bez wpływu na mózg pacjenta. Babcia mojej żony, dotknięta jednostronnym paraliżem dotrwała ostatkiem woli życia do śmierci swojego syna (60 lat) i zmarła kilka miesięcy później.  

Moje dzieci często grają koncerty. Nie brakuje koncertów charytatywnych w różnych instytucjach. Nie brakuje ośrodków dla dzieci i dorosłych niepełnosprawnych umysłowo. Mały ma problem z takimi dziećmi. Boi się ich i brzydzi. Brzydzi się też ludzi brzydkich, zdeformowanych etc. Długo muszę mu tłumaczyć, że szacunek dla człowieka należy się każdej jednostce ludzkiej.

Mam nieszczęście czasami przebywać w szpitalach neurologicznych i psychiatrycznych. Muszę robić badania. Mam genetyczne niedobory neuroprzekaźników.

Ale dzięki wizytom u psychiatrów katolików (zakładają istnienie życia duchowego) nauczyłem się, że głos podszeptujący do rzeczy złych (np. zabicia wszystkich niewiernych) nigdy nie jest głosem Boga. 

Największe cierpienie związane z choroba psychiczną (jak dla mnie) to fakt, że nie zdajesz sobie sprawy z choroby. Będąc wewnątrz choroby nie wiesz, że w niej jesteś. Nie wiesz co jest prawdą, a co rojeniem. Co ci się przyśniło, a co przydarzyło.

Mam też niestety doświadczenia z bycia wewnątrz choroby. Po kilkunastu latach z chorobą nauczyłem się mniej więcej odróżniać rzeczywistość od urojeń i ocenę chorobową od trzeźwej. nie ukrywam, że pomocna była też pomoc Stowarzyszenia Psychiatrów Chrześcijańskich. Miałem (własne) podejrzenie pętania.

 

Ale najgorsza rzecz jaką zrobiłem to uwierzenie w kampanię społeczną namawiającą traktowanie depresji jako normalnej choroby. Wydawało mi się, że nie różnię się zbytnio od innych ludzi. Niektórzy wytwarzają za mało kortyzolu, inni za mało insuliny. Ja za mało serotoniny.

NIE. Okazuje się, że jestem pizdą, która nie umie się wziąć w garść, pesymistą, marudą, narzekaczem, czarnowidzem, albo po prostu świrem.

Ale jest w tym pewne pocieszenie dla świrów. Psycholi daje się leczyć psychotropami. Chamstwo tylko laniem w mordę.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42