Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
wtorek, 27 stycznia 2015
ŚMIERĆ W SZPITALU

Wczoraj byłem świadkiem śmierci w szpitalu. Oddział Wewnętrzny, a zatem nic dziwnego. Leczy się tam głównie starych ludzi chorych na zbyt długie życie. Oddział Wewnętrzny najłatwiej poznać po zapachu. Najbardziej śmierdzi ludzkimi odchodami i płynami w całym szpitalu. 

Rozumiem, że personel oddziału, który śmierć odwiedza 2-3 razy w tygodniu nie jest zbytnio wrażliwy na śmierć. Nawet nie powinien być, bo by zgłupiał opłakując każdego pacjenta. Ale sposób w jaki obchodzono się z ciałem zmarłego z lekka mnie przeraził. Pięćdziesiąt kroków, jakie dzieliły izolatkę, w której umarł człowiek od pomieszczenia pro morte wypełnił personelowi wesoły gwar żartów i rozmów o planowanych urlopach. 

Wioząc na żelaznym wózku worek ze zwłokami kobiety nie były w stanie zamilknąć na przeciąg 50 kroków. A na dodatek zaczęły się zastanawiać którą stroną wprowadzić wózek.

 

A przecież w tym worku leżało 78 lat czyjegoś życia. Czyjś ojciec, dziadek, mąż, syn. Jakieś myśli, jakieś czyny. Tam nie leżał obsrywający się wrak ludzki. Obsrywał się dopiero ostatnie kilka tygodni.

 

SYNU!

Nie pozwól mi umrzeć w szpitalu. Nie daj mnie traktować jak przedmiot. Postaw mi krzesło w ogrodzie pod tym dębem, który posadziłem przy twoim urodzeniu i przyprowadź moje wnuki. Pozwól mi uczynić znak krzyża na ich czołach. A potem ubierz mnie w garnitur, w którym brałem z twoją matką ślub i w którym byłem na jej pogrzebie. A kiedy się wypełnią dni nie płacz jak kobieta, tylko rób co trzeba jak mężczyzna.  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51