Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
wtorek, 28 grudnia 2010
POCZĄTEK - CZYLI DLACZEGO?

Dlaczego zrezygnowałem z telewizji? Bo już znieść nie mogłem tej kanonady bredni, ciemnoty i nienawiści, jaka płynęła z anteny.

 

PO PIERWSZE, POLITYKATURA

Przez całe życie słuchałem różnych notabli i kacyków średniego rzędu, którzy pouczali naród. Trochę irytowały mnie bezczelne ściemnienia Leszka Millera, szukałem jakiejś szczerości w chytrych oczkach Marka Belki, ale to komuniści. Wiadomo. Trudno spodziewać się po nich gospodarskiego rządzenia.

Jednak prawdziwa jatka zaczęła się jak PiS dopadł władzy. Nienawiść lała się takim szlamem z ekranów, że brodziło sie po niej na ulicy. Ludzie w tramwaju warczeli na siebie jak psy.

Po kilku tygodniach prania mózgu, doszedłem do wniosku, że ja także jestem "z układu" i "tajnym współpracownikiem". Pogrzebałem w pamięci i przypomniałem sobie, że jak mój kolega Jarem Mamczarek w drugiej klasie rozwalił łeb cegłą Piotrkowi Kupczyńskiemu (albo na odwrót), to jak przyszły matki, to powiedziałem jak było. Dlatego jestem konfidentem i osobistym.

Wtedy przestałem oglądać  "Wiadomości" i inne wiadomości. Do wiadomości telewizja mi nie potrzebna.  

 

PO DRUGIE, WSZECHDODYZACJA

Otworzyłem kiedyś telewizor, a tam artystka Doda tańczy na lodzie i pyskuje jakiemuś bokserowi jak ulicznica. A przygadać potrafi. Aż w pięty idzie. Widać w niejednej magli szkolona. Ale bokser nie w ciemię bity. Też jej powiedział do słuchu. Zerkam w bok ekranu i patrzę, że TVP. I jakiż tu dysonans poznawczy. Ta zacna stacja publiczna, promująca kulturę wyższą i wartości społeczne, ma czelność wyciągać rękę po abonament, żeby pokazać coś takiego? Jak chcą tak dziadować, to z torbą niech idą po wioskach i może życzliwi ludzie chleba użyczą.

Zakazałem wtedy dzieciom siadać do telewizora bez opieki. Kloacznego języka mogą się i ode mnie nauczyć. Telewizja im nie potrzebna.

 

PO TRZECIE, DZIECIOMUMIFIKACJA

Ciężko z dziećmi cały czas przez telewizorem siedzieć. Znalazłem kanał dla maluchów, żeby sobie kreskówkę przed snem obejrzeli. Ale kanał złapał je jak w kleszcze. Jeden film za drugim. Po godzinie oglądania, kłótnia, że trzeba iść spać. Po drugiej godzinie i karczelnej awanturze dzieci dopiero w łóżkach. Ale oczy, myśli, umysły tak rozedrgane, że nie sposób zasnąc do północy.

Następnego dnia to samo. Więc wprowadzam dyscyplinę. Dwie bajki i koniec. Koniec końcem, a krzyki i kłótnie zostały.

Rano dzieci mumiowate. Do szkoły, przedszkola iść nie chcą.

Skasowałem telewizor. Bajki opowiadać zacząłem. Czytać na dobranoc.

 

PO CZWARTE, AKTORSZCZYZNA

Wracam kiedyś z pracy, a żona siedzi przed telewizorem i "Śmiechu warte" ogląda. Ten program, co ludzie własne filmy przysyłają. Historia prosta: młoda dziewczyna przyszła do pracy jako popychle i zakochała się w szefie. A on dla niej żonę rzuca i się z nią szczęśliwić będzie. Myślę, fajnie, że ludzie po biurach, po fabrykach takie filmy robią, że hobby mają i że chcą pokazać narodowi. A żona (moja) na to, że to nie amatorzy, tylko produkcja profesjonalna. Film. Jak profesjonalna, pytam? Kiedy ta główna aktorka recytuje kwestie jak ja wierszyk na akademii w podstawówce, a rusza jak drewniany Herod na jasełkach w szkole.

Główny aktor jakby go krowa ulizała. Brylantyna jak u farmera amerykańskiego, co w sobotę na tańce poszedł. I też recytuje. Co to za aktor, pytam? Ja więcej namiętności wyrażam selera naciowego gotując. 

Ale gorzej. Wracam nazajutrz i jeszcze następnego. A ta cały czas to samo w tym filmie. Ona cały czas skrywa uczucie i on cały czas skrywa. Znaczy mówi, że skrywa. Dobrze, że mówi, bo nikt by nie wiedział.

O nie, kobieto, mówię. Ja z ciebie debilki zrobić nie dam. Tobie telewizja niepotrzebna.

 

 PO PIĄTE, KRETYNOKRACJA

Otwieram, kiedyś telewizor i widzę biedaka ostrzyżonego na pazia w pasiastych skarpetach i gaciach gimnastycznych. Bredzi coś niewieścim głosem. Obnaża się. Śpiewa jak schizofrenik, a widownia ryczy ze śmiechu. Prowadząca udaje, że niby pyta o poważne rzeczy, ale przecież widać, że pokazuje cudaka jak curiosum na jarmarku za pieniądze.

Osz wy! myślę. Łatwo się śmiać z handikapa, bo on nawet nie rozumie, że to nie śmiech, a szyderstwo. 

Potem jeszcze kilku innych kretynów niedorozwiniętych za pieniądze pokazywali. A to takich, co myśleli, że umieją śpiewać, a to takich co niby tańczą. A to niby takich, co niby coś wiedzą. Przecież żeby uczyć się śpiewać czy tańczyć to szkoły są, a nie telewizja. 

Czy to nie ma śpiewaków, tancerzy, profesorów, aktorów, żeby w telewizji występowali? Przecież nie będę się nabijał z nieszczęśliwych. Telewizor wyłączyłem.

 

PO OSTATNIE, SYSTEMOLOGIA

W końcu okazało się, że nareszcie władzę dostali ci, co na nich głosowałem. Myślę. Logiczni ludzie, wezmą się do rządzenia z głową. Już po trzech miesiącach okazało się, że za nic się nie wezmą tak sumiennie jak za produkowanie ciemnoty. 

Pani prezydentowa zaraz zatrudniła mądrą Kasię, żeby jej propagandę produkowała. I wyprodukowała. A to iluminacja na Trakcie, a to stolica kultury, a to "Zakochaj się w Warszawie". A to się zakochaj. Przyjedź na Wawer i zakochaj się w gnojówce, przez którą trzeba przejść z domu do sklepu, bo przecież ulica nawierzchni nie ma. Wodociągu nie ma. Kanalizacji nie ma. Placu, żeby usiąść na ławeczce i popatrzeć na wróble nie ma. Wróbli też nie ma.

Na Wawer telewizja rzadko zajeżdża. Chyba, żeby pokazać jak burmistrz przyjechał powódź zobaczyć. Raz. Potem już się bał przyjeźdźać, bo ludzie podczas powodzi nerwowi, a że z łopatami w rękach, to im bredni opowiadać nie można.  

Za to telewizor chętnie pokazywał jak pan premier dzielnie ludziom gitary nie truje i dzięki temu na tle europejskiej recesji jesteśmy zieloną wyspą.

Ale bajka sie skończyła razem z kryzysem. Premier dalej gitary nie truje, tyle, że to już za mało. Okazało się, że premierowi zabraknie pieniędzy. Na wszystko: na drogi na mosty, na emerytury, na stadiony, na kolej. A premier dalej gitary nie truje.

To ja sobie myślę. Panie premier, weź ty sobie idź do domu, bo za " nie truje gitary" to pan za dużo mnie kosztujesz. A na dodatek podniosłeś mi, pan, podatek. Ja myślę, trzeba podatek podnieść, to trzeba, ale chcę wiedzieć gdzie ten mój podatek pójdzie. Bo telewizja mi tego ni pokazuje. Więc na co mi ona. Wyłączyłem precz. 

TELEWIZJĘ SKASOWAŁEM 

 

 

 

 

13:18, bez_anteny
Link Dodaj komentarz »
1 ... 886 , 887 , 888 , 889