Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
poniedziałek, 30 września 2013
POCIĄGI W RÓŻNE STRONY

Czasami spotyka się w życiu interesujących ludzi. Od razu człowiek wie, że jest w stanie się z kimś porozumieć i to porozumieć na bardzo wyrafibowanym poziomie.

Niestety. Relacja zgrzyta. Nie daje się nawiązać kontaktu takiego, którym można się duchowo nasycić.

Wówczas ogarnia człowieka bezbrzeżne uczucie utracenia. Nie takiego utracenia ostatecznego (kiedy bliska osoba umiera), ale takiego jak kiedy żegna się kogoś kto emigruje na stałe.

Jack Kerouac utyskiwał na to uczucie we "W drodze". Nie mógł przeboleć tych cudownych dziewczyn, które widział przez kilkanaście minut na dworcach autobusowych, a które potem odjeżdżały w swoim kierunku, by już ich nie zobaczyć nigdy w życiu.

 

To jak wspólne stanie peronie. Pociągi rozjeżdżają się w różne strony.

 

Czasami z takimi ludźmi pracuje się w jednej firmie przez kilka miesięcy. Czasem spotyka na wakacjach, czasem na jakimś kursie, czasem na zajęciach dzieci, czasem na jakimś rodzinnym zjeździe typu wesele czy pogrzeb.

Nawet jeśli weźnie się kontakt, to nie wiadomo po co miałoby się dzwonić czy spotykać. Samo spędzanie czasu w czyimś towarzystwie to za mało. Trzeba mieć przecież jakiś interes. Jakiś pomysł na potrzebowania kogoś. Jakiś pretekst na bezkarność emocjonalną.

Potem się odpływa w codzienność i po uwikłaniu w zwykłość nic się z tą znajomością nie robi.

Przypadkowe spotkania raz na kilka lat kończą się na zdawkowych uśmiechach czy wymianie grzecznościowych informacji.

I znowu znika się w mgle czasu.

A jedno co jest pewne. Że czas minie. I to bez względu czy weźmiemy w tym udział, czy nie. 

 

Ktoś ma jakiś pomysł jak nie tracić takich ludzi? 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45