Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
piątek, 29 lipca 2011
WŚCIEKŁY PIES

KALECY

Czasami zazdroszczę ludziom, który chodzą o kulach. Od razu widać, że są handikapami. Ludzi traktują ich protekcjonalnie, ale ustępują miejsca w autobusie lub pomagają wejść na pocztę. Mojej choroby nie widać na pierwszy rzut oka. Nie widać też na drugi. Ale żyje się z tym jak z urwaną nogą. Żyje się jak w klatce ze wściekłym psem. Wiesz, że jest niebezpiecznie, ale nigdy nie wiesz kiedy rzuci się do gardła.

ZWYKŁOŚĆ

Nie jestem jakiś szalenie oryginalny w mojej dolegliwości. Depresja jest trzecią najczęstszą po chorobach krążenia i nowotworach przyczyną śmierci w Polsce. Dosyć trudno ją rozpoznać. Oczywiście nie chodzi mi o lekarzy, ale o pacjentów. Bardzo często myli się ją z chandrą czy obniżeniem nastroju, które przecież dopada każdego. Każdy może mieć gorszy dzień, ktoś na niego nakrzyczy, ochlapie go tramwaj, przygnębi go pogoda. Tymczasem człowiek dotknięty dolegliwością nawet nie wie, że jest w depresji. Jest trochę jak szczur w kanale. Żeby zdać sobie sprawę z tego, że jest się w depresji trzeba spojrzeć na swoje życie jakby troszkę z boku. Tymczasem trudno jest podskoczyć siedząc w rurze kanalizacyjnej, by mieć pewną perspektywę.

Podobno zdanie sobie sprawy z depresji jest oznaką poprawy stanu zdrowia.

PERMANENTNOŚĆ

Depresja dopada tak duży odsetek ludzi, że tzw. epizod depresji zdarza się każdemu lub niemal każdemu. Wielu studentów na trzecim, czwartym roku, kiedy powoli rozpływają się ideały ląduje w gabinecie psychiatry.

Moja wersja depresji jest inna. Mam depresję stałą. A może nawet endogenną. Pierwszy raz chciałem skończyć ze sobą w wieku 9 lat. Zajęło mi 30 lat zrozumienie, że mój organizm nie wytwarza pewnej substancji odpowiedzialnej za normalny nastrój. To nie jest tak, że wszyscy chodzą naćpani serotoniną i dlatego mogą żyć w koszmarnym świecie. To ja jestem jak daltonista, który nie może się cieszyć tęczą.

ROZEZNANIE

Dla mnie najtrudniejszą rzeczą jest odróżnienie tego co wypływa z charakteru od tego co jest wynikiem choroby. Co jest efektem sceptycznej, złośliwej osobowości, a co jest efektem zaburzonego postrzegania świata? Lekarze w takich stanach nie zalecają podejmowania ważnych decyzji. Zwłaszcza takich jak rozwód, odejście z pracy czy wybranie kapiery profesjonalnego lumpa.

ŻÓŁTE SŁOŃCE

Czym się objawia taka adepresja? Generalnie jest smutno. Ale nie tak jak po śmierci babci czy psa. To jest normalne. Jeśli ktoś nie odczuwa żalu po śmierci bliskiej osoby to jest Norwegiem. (Żart taki. Słaby trochę. Wiem.)

Chodzi o to że ten smutek i przygnębienie obejmuje wszystkie sfery życia. Nawet słońce znajduje się za jakąś taką mazią i światło ma jakie takie żółte. (Chociaż ostatniego lata to kryterium nie jest miarodajne.)

Ale człowiek może się bardziej zagmatwać. Może się zgubić idąc z pokoju do łazienki. Może zapomnieć kom jest. Może mieć wrażenie, że przewracają się na niego przedmioty. Domy mogą zbliżać się do niego.

Czasami jest tak, że widząc jakieś nieszczęście nie sposób nie wpaść w histerię. Czasami człowieka skręca wewnętrzne łaskotanie, które zmienia się w fizyczny ból. Czasami z niewiadomych powodów chce się wymiotować.

FREUDYZM

Każdy powie, że przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać w dzieciństwie. Podobno wielu depresantów (nie wiem czy tak się mówi) to osoby molestowane seksualnie w dzieciństwie. No, ale co ci to da jeśli wygrzebiesz z pamięci molestowanie? Będziesz wściekły na „wujka”, „ciotkę” czy „przyjaciela domu”. Ale poza poczuciem krzywdy, które zaczniesz w sobie pielęgnować nic ci to nie da.

Co da, że sobie uświadomisz, że byłeś dzieckiem odrzuconym, albo jako sześciolatek zraniono cię tak głęboko, że wyparłeś wspomnienie? Przebaczenie nie pomoże, ponieważ przebaczenie jest racjonalne, a rana jest emocjonalna. Jest jak sztylet Nazgula w piersi Frodo Bagginsa.

MORDERCY

Udaje mi się jako tako kontrolować chorobę. Największym przerażeniem i obawą napawają mnie tzw. samobójstwa rozszeżone. Kiedy to facet w depresji przed własnym samobójstwem zabija rodzinę.

Najtragiczniejsze są jednak przypadki, kiedy faceta ktoś powstrzyma, albo nie starczy mu energii, żeby skończyc z sobą. Wówczas jego choroba czyni go mordercą. Jak wówczas udowodnić, że to nie on tylko brak serotoniny?

JURTA

W mojej sytuacji społeczno-ekonomicznej nawet nie jestem w stanie porządnie się leczyć. Nie mogę sobie pozwolić na leczenie szpitalne. Kto utrzyma wtedy rodzinę? Jestem skazany na prochy. Człowiek na laekach antydepresyjnych jest jak wydmuszka. Teoretycznie stoi się prosto, ale stoi szkielet. Mięśnie są wiotkie.

Człowiek zdrowy jest jak bunkier. Człowiek w depresji jest się jak jurta na stepie. Kiedy bomba walnie w bunkier, to posypie się najwyżej trochę betonu z zewnątrz. Kiedy walnie w jurtę szkielet się łamie.

NADCIŚNIENIE

Najgorsze są jednak ataki wściekłego psa. Kiedy już ci się wydaje, że przysypia, to nagle zrywa się i gryzie. Czasami wiadomo dlaczego. Nieprzyjemne słowo. Krzywe spojrzenie. Dyskusja z policjantem kretynem. Konflikt na ulicy z kierowcą chamem. Czasami własne chamstwo, nad którym nie sposób zapanować.

Ale bywają dni, że pies się rzuca z niewiadomych przyczyn. Mimo proszków i odespanych nocy. Depresja jest jak nadciśnienie. Nie da się jej wyleczyć, ale można ją leczyć. Jedno jest pewne, że prędzej czy później dopadnie i wykończy.

 

Z pewnością wielu specjalistów znajdzie medyczne błędy w tym tekście. I to mnie właśnie najbardziej dobija:).   

 

PS

Nie wspomniałem o najgłupszym i najczęstszym leczeniu deprechy wódą albo narkotykami. Ale o czym tu mówić? Równie dobrze można się walic deską z gwoździem po ryju.    

10:26, bez_anteny , ZAKRĘTY
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21