Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
piątek, 29 kwietnia 2011
CAŁA WŁADZA W RĘCE PiSu

DERBY HISZPANII

Kiedy wszyscy czekali na środowy mecz Realu Madryt z FC Barceloną opozycja wykorzystała ten czas by ukryć debatę o odwołanie dwóch ministrów. Niestety nie udało się. Część dziennikarzy zauważyła, że debata się odbyła. Część nawet jej słuchała.

Całe szczęście, że przez ostatnie 20 lat wolności ranga naszego kraju na tyle wzrosła zarówno pod względem politycznym, jak i gospodarczym, że nasze życie analizują zagraniczne czasopisma. A w zagranicznych czasopismach pracują profesjonalni dziennikarze, a nie banda niedouczonych, niedorobionych politykantów, którzy nie mają pojęcie co jest naprawdę istotne, a potrzebują mediów tylko po to, by wygłaszać swoje niewiele warte opinie.

BRYTYJSCY DZIENNIKARZE

Jednym z takich czasopism jest „The Econimist”. Oczywiście, odsyłam do lektury całości działu Country Briefings POLAND. Ale na portalu Gazety Wyborczej pojawiło się tłumaczenie najważniejszych tez. Nawet dla pobieżnego obserwatora naszego życia parlamentarnego opinie gazety nie są żadną rewelacją, jednak Anglosasi mają dosyć szczególna cechę nazywania rzeczy po im imieniu (przynajmniej w życiu publicznym).

BRAK OPOZYCJI

Konkluzja jest prosta. Opozycja w poważnej debacie nie potrafi wypunktować rządu. A dlaczego? M moim zdaniem w Polsce NIE MAMY OPOZYCJI. Jarosław Kaczyński zajmuje się nie tym czym powinien zajmować się lider opozycji. Z jego ust oraz ust jego pretorian nie schodzi kwestia smoleńska. Większość teorii spiskowych oscyluje na granicy bredni. Np. hipoteza o rozpytanie helu w powietrzu.

Sejm

fot. Żart porównujący Sejm do cyrku ze względu na okgłą formę nie jest już świeży. 

Tymczasem na polskich drogach w czasie świat wielkanocnych zginęło 35 osób. Jeszcze dwa takie weekendy i będziemy mieli porównywalną liczbę z liczba ofiar fatalnego lotu.

PUNKTY

„The Economist” podaje punkty, w których łatwo rząd złapać za jajko i mocno przydusić. Fatalna infrastruktura mimo gigantycznych dotacji z UE oraz finansowanie partii politycznych przez biznes. Dołożyłby do tego system emerytalny, system opieki zdrowotnej oraz sektor energetyczny.

Rząd nie dysponuje w tych dziedzinach ani sukcesami, ani kompetentnymi specjalistami.

Ale nie dysponuje nimi również opozycja. Można do woli bredzić o rozpytaniu helu nad Smoleńskiem, bo tego nikt nie sprawdzi. A koszty reformy emerytalnej trzeba umieć policzyć. Do tego należy dysponować jakimś aparatem matematycznym. Jakimś wykształceniem. Jakąś wyobraźnią, jakimis zdolnościami analitycznymi. A kto posiada takie cechy w opozycji? Ryszard Czarnecki? Eugeniusz Kłopotek? Michał Kamiński?

Ta sama mizeria dotyczy SLD. Grzegorz Napieralski nie jest w stanie sprostać starciu z Donaldem Tuskiem. Natomiast starzy komuniści, którzy się na tym znali typu Marek Belka czy Jerzy Hausner albo zostali przez SLD zmarnowani albo odeszli na stanowiska, z których gwiżdżą na parlamentarny cyrk.

Najmniejsza krytyka z ust Leszka Millera spotyka się z merytorycznym kontratakiem rządu, a liczby makroekonomiczne w druzgocący sposób każą  mu zamilknąć.

To samo tyczy się wyników rządów Kaczyńskiego (Najpierw premierem Kaczyńskiego był Marcinkiewicz, a potem premierem Kaczyńskiego był Kaczyński). Najgorsze jest to, że w czasach koniunktury ekonomicznej ich wyniki ( w liczbach) były gorsze niż wyniki obecnego rządu.

UDOWADNIANIE

Oczywiście przy takim układzie parlamentarnym odwołanie ministrów nie wchodziło w grę. Liczba głosów opozycji była niewystarczająca. Ale debata o ich błędach powinna mieć konsekwencje polityczne podczas wyborów. Tymczasem wniosek o wotum nieufności dla ministrów był dla nich pretekstem do tyrady na temat swoich osiągnięć.

Zdaje mi się, że w ten sposób w normalnych krajach partia rządząca udowadnia, że opozycja składa się z durni, którym nie wolno oddać władzy. Udowadnia oczywiście wyborcom, a nie opozycji.

 

KURIOZUM

Nie znam osobiście normalnego kraju, w którym podczas debaty o wotum nieufności dla rządu lider największej partii opozycyjnej jest nieobecny na sali, za to lata po mieście i wrzeszczy „SMOLEŃSK, SMOLEŃSK!”. Kiedy on wreszcie zrozumie, że Rosjanie nie zabili mu brata, ponieważ nie są idiotami. Po co mieliby dokonywać tak grubego nićmi szytego zamachu wobec polityka przegranego. W przeddzień katastrofy Lech Kaczyński miał najniższe notowania w historii spośród polskich prezydentów (nawet Jaruzelski był bardziej szanowany). W jesiennych wyborach nie wszedłby do drugiej tury. Katastrofa smoleńska sprawiła, że PiS w ogóle pozostał w kręgu zainteresowania wyborców.   

MATKA JEST TYLKO JEDNA

Nie wiem, czy państwo pamiętają, że tuż przed katastrofą Lech Kaczyński w zasadzie nie funkcjonował jako urzędnik państwowy, ponieważ dyżurował na zmianę z bratem przy chorej matce. Z rozczuleniem oglądałem te akty synowskiej miłości, ale niestety urząd Prezydenta RP jest trochę ważniejszy niż chora matka. Jeśli ktoś przedkłada opiekę nad rodziną nad odpowiedzialność za 40 milionowy naród, to nie nadaje się na prezydenta.

To się nie zmieniło. Jarosław Kaczyński cały czas załatwia rodzinne sprawy. W związku z tym nie nadaje się na lidera opozycji. Co więcej, nie ma w Polsce partii, która jest w stanie merytorycznie dźwignąć ciężar takiej funkcji.

WŁADZA

Wniosek z tego, szanowni wyborcy, taki: Musimy oddać władzę w ręce PiSu. Jarosław Kaczyński będzie szukał demonów, ukrytych agentów, spisków i zdrad. Czyli będzie robił NIC. W tym czasie obywatele będą mogli spokojnie pracować. Oczywiście będzie trochę trudniej, bo załatwienie czegokolwiek w urzędzie będzie bardzo trudne. Walący w gacie ze strachu urzędnicy będą stosowali obstrukcję każdej decyzji.  

Ale za to Platforma będzie patrzyła PiSowi na ręce. PO na opozycję się nadaje. Na rząd nie. PiS też nie. Ale za to nie nadaje się również na opozycję.

TELEOFF

Trzeba będzie tylko wyłączyć telewizor. Bo nie da się przeżyć tego jazgotu. Zwłaszcza, że polscy dziennikarze dadzą się polskim politykom manipulować jak dzieci. Dziennikarze „The Economist” posłaliby większość naszego Sejmu do sortowania gnoju.     



13:14, bez_anteny , TELEOFF
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22