Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
czwartek, 31 marca 2011
ZAFAJDANA SPRAWA

ŻART TYMFA WART

Udało mi się ostatnio epicko (modne słowo) spalić dowcip. Rzuciłem z nonszalancka dezynwolturą: a znacie to, jak przyszedł facet do sklepu i sfajdał się w gacie? Znajomi wybuchnęli śmiechem. Oczywiście nie z powodu żartu, który w tej formie rozśmiesza przedszkolaków, ale ze sposobu skopania dowcipu. W orginale brzmi on: przyszedł facet do warzywniaka i narobił w pory.

Jak głosi stare przysłowie żart zawierający kupę zawsze bawi. Ale jest też opinia Jonasza Kofty, który zrecenzował pewien program rozrywkowy, że to „kupa śmiechu ze zdecydowaną przewagą kupy”.

SŁAWOJKI

Problem toalet w Polsce był zawsze ciężkostrawny. Ubikacja, która powinna kojarzyć się z higieną zawsze traktowana była jako obszar (nomen omen) pokalany. Zwłaszcza w sferze toalet publicznnych.

Wracając do czasów przedwojennych, jedną z moich ulubionych postaci owego czasu był Sławoj Składkowski, który usiłował wyciągnąć naród z gnoju budową zaopatrzonych w bieżącą wodę ubikacji. Uważam, że sławojka - nazwa nowoczesnego ustępu (owocu idei zdrowego i czystego społeczeństwa) pochodzą od imienia propoagatora tej idei, to lepszy pomnik niż granitowa czy brązowa rzeźba.

PROBLEM PUBLICZNY

Z przerażenim patrzę na toalety w nowootwieranych centrach handlowych czy rozrywkowych. W chwili oddania do użytku lśnia czytością i pachna świeżością. Ale już po kilku miesiącach użytkowania sanitariaty zaczynaja być uszkodzone, a wyposażenie sypie się. Oczywiście, czasami winne są niskiej jakości materiały i obromne obciążenie uzytkowe takich miejsc. Ale jakże często sprzęty te są niszczone na skutek niedbalstwa czy wręcz celowego wandalizmu.
A płynie on z tego, że uważą się toaletę jako miejsce nieczyste i do tego publiczne, które można skazić na wszelkie sposoby. Nie tylko defekując, ale także szarpiąc się ze spłuczką.

AWARIA KANALIA

Załatwianie się w publicznych toaletach nie jest sprawą normalną. Zwykle ludzie wolą intymność i pewność jakie daje im własna domowa toaleta. Ale są momenty, kiedy nie ma innego wyjścia. A wyjścia nie ma przeważnie przy rozstroju żołądka czy innych dolegliwościach przewodu pokarmowego.

Każdemu może zdarzyć się zapaskudzić sedes. Ale nie rozumiem, dlaczego wówczas tak strasznie brzydzimy się sięgnąć po szczotkę do WC i zebrać to co zostawiliśmy.

Naturalnie, że osoby dbające o higienę, serwisy sprzątające i babki klozetowe zobowiązane są niejako z urzędu zapewnić czystość w klozecie. Ale nikomu korona z głowy nie spadnie, jeśli popchnie swoje caco nieco głębiej w rurę.

BIUROWE REALIA

Pracuję zawodowo już bez mała 15 lat. Nie licząc kilku budowlanych epizodów z młodości zawsze pracowałem w biurze, wśród ludzi wykształconych i wydawać mogło się kulturalnych. Niestety w każdym biurze pojawiają się dwa higieniczne problemy, które z biegiem czasu nabrzmiewają

1.       Mycie po sobie kubków i naczyń

2.       Czystość toalet

Prędzej czy później w każdym biurze pojawiają się kartki w toaletach: Proszę po sobie sprzątać, PROSZĘ SPUSZCZAC WODĘ W PISUARZE, PROSZĘ UŻYWAĆ SZCZOTKI, etc.

Zabawne jest to, że zawsze są to kartki pisane ręcznie lub wydrukowane na biurowej drukarce.

ZAFAJDANY PROBLEM

fot. A może trzeba mniej dyplomatycznie: NASRAŁEŚ? POSPRZĄTAJ!

O ile istnieją profesjonalnie fabrykowane tabliczki czy naklejki o tym, żeby nie wrzucać papierosów do pisuarów lub informujące o zatykaniu się muszli ręcznikami papierowymi.

KWESTIA WYCHOWANIA

Nikt nie produkuje tabliczek promujących podcieranie się czy sikanie do muszki, a nie obok. Wszyscy przyjmują, że normalny człowiek, który od kilkudziesięciu lat nie defekuje za stodołą wie jak należy zachować się w toalecie wyposażonej w angielski wynalazek o nazwie water-closet. Zachowywanie czystości w toalecie powinno się wynosić się z domu.

WSPÓLNOTA MIĘDZYNARODOWA

Na pocieszenie mogę przytoczyć tylko jedno, że Polacy nie gęsi i nie oni jedni w toaletach paskudzą. Kiedy podróżowałem onegdaj po Portugalii usiłowałem wysikać się na dworcu autobusowym w mieście Braga. Do pisuaru trzeba było wchodzić pojedynczo, stąpając po cegłach ułożonych w stojącym po kostki szambie.

Niestety. Nie udało mi się załatwić. Dowiozłem pełny pęcherz do Porto:).

12:04, bez_anteny , LAPIDARIA
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23