Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
piątek, 30 grudnia 2011
KRYZYS CZYLI WYBÓR

PODSUMOWANIE
Nigdy nie rozumiałem dlaczego Nowy Rok jest taki ważny. Data i tyle. Zimowe przesilenie było dwa tygodnie temu, a umieli je wyznaczać Piktowie w megalicie, nie mówiąc już o chaldejskich magach czy egipskich kapłanach. Nie rozumiem też pędu na zabawę do zerzygania oraz podsumowywań.
Ale jak jest tradycja zerzygań i podsumowań, to trzeba podsumować. (Zerzyganie odpuszczę).
A był to najgorszy rok w moim życiu. W każdym razie jeden z najgorszych.
CIOSY
Najgorsze były oczywiście kłopoty ze zdrowiem. Zwłaszcza udar żony. Z udaru wyszła bez większych strat, ale okazało się, że udar był i skutkiem, i przyczyną wielu innych schorzeń. Najgorsze są oczywiście dolegliwości psychiczne, a nawet psychiatryczne. Psyche uniemożliwia ozdrowienie somy.
Lekarze informowali nas, że pewnego dnia trzeba będzie zrobić pewne operacje na poważnie, ale odwlekaliśmy ten moment. No i moment właśnie nadszedł.
STADA
Złe czasy nadchodzą zawsze w grupie. Demony zawsze się pętają stadami. Budując dom, a robiliśmy to pierwszy raz w życiu, źle oszacowaliśmy koszty. To znaczy zostawiliśmy sobie zbyt mały bufor rezerwowy. Największe straty przynosi wycofanie się z inwestycji w momencie zrealizowania 80-90% prac. Będąc zatem na granicy płynności musieliśmy przeciążyć budżet, żeby nie stać się nędzarzami. Musieliśmy dziurę w kosztach dokończenia domu zasypać wszystkim co mieliśmy.
KAPITAŁ
Ta decyzja oczywiście była słuszna, ponieważ teraz mogę sprzedać dom i jednym ruchem wyjść z dychawki.
Ale problem jest innego rodzaju. Zanim zbudowałem dom (house), to dom (home) stworzyłem. Moje dzieci lubią naszą rodzinę i czują się w niej dobrze (na ogół). Chciałem stworzyć dom, w którym ludzie będą szczęśliwi. Przede wszystkim dzieci, potem żona, a na końcu ja. Chciałem, żeby w przyszłości powrót myślami do krainy dzieciństwa był magicznym wspomnieniem.
Budynek, w którym każdy ma dla siebie miejsce i ma miejsce, by realizować siebie był tylko konsekwencją tworzenia rodziny. Sprzedanie go zniszczy znaczną część mojego świata.         
JEDZENIE
Na pierwszą linię frontu oszczędności poszły wydatki na konsumpcję. Ograniczyliśmy zakup ubrań. Zmieniliśmy strukturę wydatków na żywność. Kupujemy w dyskontach. To oczywiście wpływa na zdrowie. Produkty z dyskontów są gorsze jakościowo nawet jeśli są jadalne i nietrujące. Paczkowany ser z Biedronki nie jest zły, ale nikt mi nie powie, że jest lepszy od Starego Amsterdama czy Dalmatinca. 
Zakupy w dyskontach zmusiły nas do zmiany struktury jedzenia. Jedzenie jest monotonne i nieurozmaicone. Ograniczyliśmy drogie ryby i warzywa strączkowe na korzyść taniego mięsa, chleba i zup. To dieta zapychająca, a nie karmiąca, choć pewnie 90% Polski ją stosuje.
SCHEMAT
Ponieważ kupowanie żywności w restauracjach (nawet podłych) jest bardzo drogie, zmienił się także mój schemat jedzenia. Najzdrowiej jest zjeść obiad ok. 12-14. Niestety nie stać mnie nawet na tanie pracownicze obiady po 15 złotych. Na miesiąc daje to 300zł. A to już prawie połowa opłaty za szkołę.
Dlatego najczęściej głoduję cały dzień, a obżeram się wieczorem. Mnie to nie przeszkadza, głodowałem całe studia. Głód nieodmiennie kojarzy mi się z praca naukową. Ale moja żona nienawidzi głodu. Zresztą dla mojej tuszy to kanał. Tyję jak bomba mimo że chodzę głodny. Niezły paradoks.
KOLANO
Odnowiły się w tym roku moje stare kontuzje, które udało mi się zaleczyć. To znacznie zwiększyło moje wydatki medyczne. Także chodzenie stało się wyzwaniem. To samo z dojeżdżaniem do pracy.  Oczywiście imponowanie młodym dziewczętom kustykaniem jest mało skuteczne, ale to jest ważniejsze dla mego ego niż dla finansów.  
TRAUMY
W tym roku wziąłem także udział w warsztatach dla ojców chłopców. W wychowaniu dzieci one mi pomogły częściowo, ale uświadomiły mi jak chore i patologiczne było moje dzieciństwo. Uświadomiłem sobie moje kalectwo emocjonalne. Podobno był w Indiach taki piłkarz, którzy stracił stopy. Jego mózg nie przyjął do wiadomości, że coś takiego się stało. Piłkarz grał cały czas na kikutach i nie rozumiał dlaczego często się przewraca i nie wyczodzą mu niektóre zagrania. Jestem takim piłkarze. Cały czas partolę zagrania i dziwię się, że ludzie nie biją braw.
PROCHY OJCA
Ze względów finansowych podjąłem decyzje o zaprzestaniu leczenia psychiatrycznego. Nie stać mnie ani na lekarzy, ani na leki. Na szczęście moje boksowanie z demonem depresji to nie pierwszyzna i znam jego zmyłki. Zobaczę czy uda mi się wytrzymać parę rund.   
ZAWÓD
Zrozumiałem też, że moje życie zawodowe wyczerpało dotychczasową formułę. Zabrnąłem w ślepą ulicę. Rynek nie potrzebuje specjalistów w mojej dziedzinie. To znaczy niewiele osób chce zapłacić za specjalistyczną usługę tyle ile ona powinna kosztować. Zamiast zatrudniać jednego specjalistę za X zł. woli zatrudnić trzech łebków za ¼ X zł. Wyjaśnianie, że to zła metoda jest bezcelowe.
Kiedy da się złe nity w moście, to most się zwali. Kiedy da się złe słowa w reklamie, to nic się nie stanie. Czynników wpływających na rynek reklamy jest tyle, że nie sposób jednoznacznie określić, że przyczyną spadku sprzedaży były złe słowa.


WYBÓR
Ale kryzys według greckiego źródłosłowu nie oznacza kłopotów, tylko walkę, zmaganie się, podejmowanie wyboru w trudnych warunkach.
Kryzys zmusza mnie do poszukania innego zawodu. Żeby coś się wydarzyło, muszę odejść z reklamy. Ale obecna praca zapewnia mi sporą część płynności finansowej. Nie mogę odejść i zacząć szukać szczęścia gdzie indziej, ponieważ muszę zapewnić byt rodzinie, którą powołałem do życia. To oznacza podwójną pracę przez kilka miesięcy, a może nawet lat. Najgorsze jest to, że spodziewane zyski z innego zawodu pojawią się dopiero za kilka lat jeśli w ogóle.
DRUGA POŁOWA
Zrozumiałem też, że wszedłem w drugą połowę życia. Oczywiście tą lepszą. Przez pierwsze 25 lat rodzina ubezwłasnowolniła mnie presją edukacji (jakbym nie mógł być szczęśliwym debilem, a nie sfrustrowanym intelektualistą). Tytuł magistra mogę sobie wyryć na nagrobku.
Następne lata to określanie swojej drogi w życiu (bezskuteczne). Rytuał czeladnikowania i obrywania po łbie od starszych w zawodzie. Przy czym okazało się po 15 latach, że wybór drogi był zły.
Następna dekada to pieluchy i tworzenie domu.
Pod pewnymi względami moje życie będzie już stałe. Nie będę miał więcej biologicznych dzieci (raczej). Mogę więcej czasu poświęcić na realizację siebie i szukanie alternatywnych rozwiązań.
Uświadomiwszy sobie patologię z dzieciństwa może będę w stanie świadomie (świadomiej) kierować swoim życiem. Ale więszkość traumy zagnieździła się w emocjach, a emocje ciężko kontrolować. 
LUSTRO
Pamiętacie „Królową śniegu” Andersena? W pierwszym rozdziale diabły rozbiły lustro, w którym wszystko co piękne odbijało się jako mdłe i niewyraźne, a to co brzydkie uwypuklało swoją brzydotę i zło. Jeden z okruchów lustra wpadł do serca Kajowi. Mam wrażenie, że mnie też wleciał. Od tamtego czasu krąży między okiem a sercem w zależności od stężenia serotoniny we krwi.  Dopiero niedawno zrozumiałem, że ten okruch jest we mnie.
Przyszły rok będzie lepszy. Chociaż czeka mnie trudna przeprawa w pierwszym kwartale. Zwłaszcza z operacją żony.

12:48, bez_anteny , ZAKRĘTY
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21