Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
piątek, 30 listopada 2012
LIMBO

Dziś w nocy minęły 3 miesiące od śmierci Agnieszki. Podobno najgorsze dla mnie już minęło. Ale ja nie mogę wymazać z pamięci tego obrazu chirurga, który otworzył drzwi bloku i szedł do nas ciemnym korytarzem.

Zdjął maskę i już wiedziałem, że jest ch*jnia.

A potem identyfiikacja ciała i reszta. Sprawdzanie czy to ona. Jeżdżenie do kaplicy gdzie leżała, żeby... w sumie to bez celu.

W kościele obok właśnie ktoś brał ślub i przysięgał. Może słowa przysięgi trzeba by zmienić na: ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do momentu kiedy będę miał pewność, że to ty leżysz w czarnym worku. Ludzie mówią o śmierci w momencie ślubu, ale nikt o niej nie myśli. (Ale to chyba nie jest wada) 

Przynajmniej nie muszę przeżywać tego co kilka rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Ekshumacje, ponowna identyfikacja, szarpanie tych zwłok, ponowne pogrzeby. To musi być koszmar dla tych ludzi. A wszystko dlatego, że bandzie azjatyckich dzikusów poodpadały tabliczki z nazwiskami. Niewiele jest chwil, kiedy cieszę się że jestem Polakiem, ale to jest jedna z nich. Ale wolę być Polakiem niż Rosjaninem.

Mam wrażenie, że moja dusza zaczyna sie przenosić do nieokreślonej, bezkształtnej przestrzeni, którą w filmie nazywamy limbo. To rodzaj białej próżni czy otchłani. Mam wrażenie, że ciało oddziela się od duszy. Ciało staje się jakby ekranem, za pośrednictwem którego patrzę obserwując to co się dzieje w rzeczywistości, ale tzw. życie przestaje mnie dotyczyć.

To nie jest stan smutny ani mroczny. Nie mam już siły na smutek. To jest stan pustki. Przestaję odczuwać. Niedawno się skaleczyłem. Zorientowałem dopiero kiedy zacząłem brudzić kuchnię krwią.

Siedziałem dzisiaj w pociągu na przeciwko przepięknej dziewczyny. Twarz jak z ikonostasu. Spojrzałem w okno, a kiedy się odwróciłem już jej nie było. Ale tak naprawdę tam nie było mnie. Zaczyna mi się mieszać co napisałem w piosence, co we wierszu, co na blogu, a co powiedziałem do siebie. Ale to bez znaczenia.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31