Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
środa, 29 lutego 2012
WYŁUDZANIE PRACY

DZIECIAK
Odwiedził mnie wczoraj znajomy. Młody dzieciak, ale 25 lat już ma. Nie ma za to określonego zawodu. Studiuje kulturoznawstwo, czyli wspaniały kierunek dla dzieci, których rodzice mają sieć aptek albo szmateksów. Dzieci łapią wówczas bardzo fajne horyzonty myślowe, ale żadnej pracy. Znajomy nie ma sieci aptek w rodzinie. Jego problemem jest, że łatwo traci pracę i trudno mu ją na nowo zdobyć.
MAGISTRY
Bezrobocie wśród młodzieży to bardzo poważny problem. Inna rzecz, że ludziom po studiach wydaje się, że od razu powinni zarabiać o wiele więcej niż fizyczni. Wiem, bo sam kiedyś zaczynałem. Byłem bezczelnie wykształcony i emanowałem pretensjami. Nie ma nic złego w wykształceniu, ale czasy się zmieniły. Dziś więcej zarabia dobry wędliniarz niż socjolog na stażu. A to dlatego, że wędliniarzy jest mało, a magistrów dużo. Rynek.


NA PRÓBĘ
Zaobserwowałem jednak dosyć interesujące ale niebezpieczne zjawisko, a mianowicie wyłudzanie pracy. Młodzi ludzie, którzy przychodzą na rekrutację proszeni są o wykonanie pewnych zadań na próbę. Rozumiem, że w zawodach kreatywnych, prosi się adepta żółtodzioba o przygotowanie jakichś próbek. Ale kiedy przychodzi copywriter czy art director z teczką tak grubą, że ledwie ją można udźwignąć, to sprawdzanie jego umiejętności jest bzdurą. Świadczy o tym, że osoba rekrutująca albo nie wie kogo potrzebuje, albo komptetnie się nie zna na rekrutacji, albo chce wyłudzić pracę.
PŁACIĆ
Przecież wiadomo, że zawodowy copywriter zrobi prostego promsa z palcem w nosie. Nie w tym rzecz, że to trudne. Rzecz w tym, że za to trzeba zapłacić. Taką pracę często wyłudza się od młodziaków aspirujących do biurowych stanowisk. Każdemu każe się przygotować np. listę klientów handlujących papierosami. Nawet jeśli ostatecznie zatrudni się jakąś osobę, to sześć list klientów przygotowana przez sześciu kandydatów można zbić w jedną specjalistyczną bazę danych i mieć za darmo zrobioną robotę, która na rynku kosztuje co najmniej złotówkę za rekord.
ZASIŁEK
Niestety fatalny stan zasobów pracy sprawia, że na każdym etapie rekrutacji ludzie są w stanie zrobić wszystko, byle tylko dostać zasiłek dla pracujących wypłacany co miesiąc. Przypominam, że nasza średnia krajowa jest niższa niż zasiłek dla bezrobotnych w Grecji. 
PORTALE
Śledzę rynek pracy. Zwłaszcza kreatywny. Pojawiła się cała gromada wakatów w portalach internetowych. Okazuje się, że nikt w tym kraju po dwunastu latach nauki nie potrafi napisać poprawnie tekstu, więc potrzebny jest specjalny człowiek do pisania po polsku. Oczywiście osoba pisząca teksty na portal nie jest żadnym copywrterem. Ulotka to copywriterskie abecadło. Copywriter powinien umieć napisać scenariusz radiowy, telewizyjny, w dwóch zdaniach zamknąć kwintesencję problemu, musi mieć talent do sentencji zamykanych w dwóch słowach. I przede wszystkim musi mieć zdolność kreowania marki. Ponieważ copywriter nie służy do pisania, ale do myślenia.
PSEUDOBLOGI
Niestety w dobie Internetu copywriterzy nie tworzą reklam, ale produkują kretyńskie, krótkie teksty o niczym ze ściśle zdefiniowanymi słowami kluczami. Po co? Korporacje medialne budują z nich pseudo blogi i podłączają się tzw. word track czyli linki, po naciśnięciu których użytkownik przenosi się na reklamę brażnową.
KREW NA MAJTACH
I dzięki temu kiedy mamy opis zbrodni mówiący o tym, że „jedyną odzieżą, jaką zamordowana miała na sobie była bielizna” po kliknięciu przenosi nas na stone producenta desusów. Bardzo ładne nawiązanie. Zwłaszcza czerwonych majtek z kolorem krwi.

MASZYNISTKA
Takie teksty płacone są po 1,5 zł za 1000 znaków. To jest gorsza stawka niż dla bezmyślnej maszynistki, której jedynym zadaniem jest przeklepanie na klawiaturze tekstu, który już ktoś wymyślił. To nie jest wyłudzanie pracy, to jest stawka niewolnicza.
DOSTĘP
A zawdzięczamy to wszystko cudownemu rozwojowi mediów. Temu że w autobusie, metrze, z tablic na ulicy i w supermarkecie płyną do nas informacje. Palm topy, smart-fony, i-pady, tysiące źródeł dostępu do bezużytecznej, błahej, głupiej, żenującej lub zmyślonej informacji. Czy gościowi w tramwaju potrzebna jest wiedza, że Cristiano Ronaldo zrobił sobie nowy kolczyk? Większość faktów i tak się wymyśla, bo niby skąd brać ciekawe kwestie na 40 000 znaków. Żyjemy w świecie zmyslonych faktów. Kiedyś tak powstawały tylko horoskopy w bulwarówkach
BRIEF
Kiedyś cnotą była zwięzłość wypowiedzi, zmysł obserwacji i umiejęstność analizy. Dziś trzeba wyłudzić za psi grosz jak najwięcej blablania, żeby zapełnić kontent. 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21