Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
środa, 30 stycznia 2013
DOSZEDŁEM DO ŚCIANY

Moje histeryczne (a zalecone przez lekarza) poszukiwanie przyjaciół przynosi mi więcej wrogów i kłopotów niż sukcesów. Bad social skills. I chyba nie ma się co dziwić, bo tak naprawdę to zasypuję emocjonalną dziurę po Agnieszce.

Te 5 miesięcy pomogło mi zrozumieć, że nasz związek był o wiele mocniejszy niz mi się zdawało przez całe wspólne zycie.

Nie byłbym np. w stanie mieszkać pod jednym dachem ani z moimi rodzicami, ani z teściami. Nic mnie z nimi nie łączy poza krwią. Krew mnie zobowiązuje do troski o nich i pomocy im. I pewnie będę się o nich troszczył i im pomagał im, bo po to są  rodziny. Ale to jest pomoc fizyczna, materialna, ale w żadnym stopniu duchowa. Duchowo nalezymy do innych nacji.

Najgorsze, że oni chcą mi pomóc. Jedno z nich nawet zaoferowało, że może ewentualnie ze mną pomieszkać. Zupełnie nie rozumie, że jestem w stanie odetchnąć dopiero kiedy wychodzi.

Chyba zrozmiałem ludzi, którzy się rozwodzą. Jako małżeństwo stanowią dobrą organizację operacyjną: zawożą dzieci do szkoły, organizują pieniądze na życie, inwestują w mieszkanie czy zapewniają sobie opłacalny abonament na seks. Ale nie potrafią stworzyć jedności, w której duch jednego potrzebuje ducha drugiego.

Klimek pyta teraz skąd biorą się dzieci i jak to właściwie było z mamą i tatą. Więc tłumaczę mu, że spotkaliśmy się u koleżanki i zaczęliśmy całować w samochodzie, którym kolega podwoził nas do autobusu. Widocznie zobaczyłem to światło w jej oczach. Widocznie zobaczyłem tę determinację, że pójdzie po mnie do samego piekła. 

Potem kolejno co jakiś czas wyciągaliśmy się z szamba.

W sumie, jeśli racjonalnie na to spojrzeć, to powinienem być wdzięczny. Żyłem w związku, który był komplementarny duchowo. Niektórzy nigdy nie zaznają tyle szczęścia. Ale nie umiem spojrzeć racjonalnie. Nie umiem być za to wdzięczny. 

Straciłem wiarę. Stoję przed ścianą. Nawet nie ścianą ale czarną, smołowatą mgłą.

A przecież kilka miesięcy temu stałem z Bogiem twarzą w twarz. Dotykałem go. Doświadczyłem. Jakbym siedział w kawiarni i rozmawiał o polityce. Dziś już nic z tego nie pozostało. Jakbym przestał wierzyć w fakt wypadku, który zniszczył mi kolano.

***

Chłopcy wyzdrowieli na tyle, że wyrzucam ich na ferie. Ja muszę się udać na pustynię, żeby się poukładać i podleczyć duszę. Potrzebuję ciszy. Jeszcze nie wiem jaką formę ta pustynia przyjmie, ale jakiś czas mnie nie będzie.

13:10, bez_anteny , GRANICE
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29