Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
wtorek, 04 kwietnia 2017
KONSTYTUCJA JEST DO ZMIANY

Premier in spe Jarosław nazwał Konstytucję RP postkomunistyczną.

I oczywiście ma rację.

Konstytucja z 1997 roku to czysto komunistyczne rozwiązanie. Dlaczego? Bo powiela schemat władzy PRL. Jednym ośrodkiem władzy był rząd i premier, a drugim I sekretarz i PZPR.

Kiedy uchwalano obecną ustawę zasadniczą szczute przez SLDowskich cyników lewackie zjeby brandzlowały się preambułą do konstytucji. Jedynym tematem dyskusji o Konstytucji było to czy odwoływać się do Boga czy nie, bo przecież "są w tym kraju porządni ludzie, którzy nie wierzą w Boga."

Komuniści osiągnęli sukces. Ten brandzel wystarczył, by nikt nie zauważył, że Konstytucja nie ma sensu.

Art. 10. 2. [...]sprawują [...] władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, [...]. 

Tak. Wprowadziliśmy dwuwładzę wykonawczą. Teoretycznie urząd Prezydenta miał równoważyć zakusy dyktatorskie Premiera i na odwrót. W rzeczywistości wprowadziliśmy bajzel, chaos i ośmieszyliśmy się. Powstały dwa ośrodki władzy. Rządowy i prezydencki. Pół biedy było kiedy Prezydentem i Premierem byli bezbożni postkomuniści czyli Miller i Kwaśniewski. Bo to wytresowane politruki, które znały zasady gry pozorów. Podobnie w przypadku pobożnych  postkomuniści jak Jarosław i Lech Kaczyńscy. Lech i tak nie miał nic do powiedzenie. Był taką sama marionetką jak Andrzej Duda. 

Ale problem się zaczynał kiedy Lech Kaczyński był jeszcze na urzędzie, a wybory do parlamentu wygrała PO.

Liczba prezydenckich ministrów wzrosła absurdalnie i starała się oddzielnie rządzić. najgorzej było na arenie międzynarodowej. MSZ miał inne stanowisko niż minister prezydencki. I obydwa ośrodki władzy wysyłały swoich przedstawicieli na międzynarodowe spotkanie i każdy z nich bredził co innego. 

Niestety. Konstytucja nie jest świętością. Co więcej, zaleca się co 25 lat przeglądanie konstytucji i nowelizowanie jej jeśli jest potrzeba.

To, że Amerykanie mają swoją Konstytucję w niezmienionym brzmieniu od 1787 jest ewenementem. Po pierwsze, ma mnóstwo poprawek odpowiadających potrzebom czasów. Po drugie jej trzon, czyli fundament jest napisany dobrze. Ale pisał ją Tomasz Jefferson, Benjamin Franklin czy Jerzy Waszyngton, czyli mężowie stanu i naukowcy, a nie partyjni aparatczycy w stylu Ryszarda Kalisza, których jedynym celem było wytargowanie jak najwięcej dla byłych kolesi z PZPR.   

Ale to nie Konstytucja jest do bani. Konstytucja to tylko litery opisujące rzeczywistość. Do bani jest nasz ustrój. Jego podstawą był brak zaufania obywateli do władzy i wpisanie mechanizmu wzajemnej kontroli. Mechanizmu bardzo nieudolnego.

Musimy jako suweren zdecydować się komu zaufać i komu powierzyć całkowitą władzę. Musimy zdecydować między systemem prezydenckim, a kanclerskim.

Władzę musi mieć albo prezydent albo premier.

W amerykańskiej wersji prezydent jest szefem rządu i władzę ma niemal cesarską. We francuskiej jest głównym decydentem politycznym, a premier jest administratorem jego woli. (W znacznym uproszczeniu).

Premier może być kanclerzem tak jak w Niemczech. Albo silnym szefem rządu tak jak w krajach brytyjskich (UK, Kanada, Australia, Nowa Zelandia), Włoszech, Hiszpanii, etc.
Tyle, że wtedy wybieranie prezydenta w wyborach powszechnych to bzdura. Brytyjczycy czy Hiszpanie mają wygodniej, bo wiadomo kto będzie panował i koniec.

Osobiście optowałbym za czymś pośrednim między systemem amerykańskim i francuskim.

Zasadniczo cała reszta Konstytucji jest OK. Prawa i wolności obywatelskie, które wyszły spod pióra Tadeusza Mazowieckiego i Adama Strzembosza są bardzo solidnie gwarantowane. Brakuje mi tylko skargi obywatelskiej. 

To, że PiS łamie regularnie Konstytucje, centralizuje władzę, łamiąc niezawisłość sądów, ograniczając prawo do prywatności, etc to zupełnie inna sprawa. 

 

Mam nadzieję, że tym razem za poprawianie ustawy wezmą się mężowie stanu, którzy nie będą się kierowali bieżącym, tymczasowym układem politycznym, ale odpowiedzialnością za kraj i obywateli.  

 

A homolobby przypominam, że ustawa zasadnicza rzeczywiście sankcjonuje małżeństwo heteroseksualne. I Jarosław Kurski miał racje odpowiadając, że w "Pierwszej randce" nie będzie par homo, bo to łamie Konstytucję. Państwo ma wspierać rodzinę, a nie być rajfurem.  

Art. 18. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Jeśli się to homolobby nie podoba, to należy zebrać 500 000 podpisów i przeprowadzić w tej sprawie referendum konstytucyjne. Sorki. Taka jest demokracja.

11:08, bez_anteny
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 888