Życie bez telewizji. Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że prosystemowa propaganda wywołuje u mnie alergię. Wciskanie ciemnoty i kocopały zagrażały mojemu zdrowiu. Wstałem z kanapy, wymówiłem umowę CYFRZE + i zbudowałem nowy dom. W nowym domu nie ma telewizji.
www.2000znakow.blox.pl
Blog > Komentarze do wpisu
ODPOWIEDŹ ŁUKASZ

Od kilku lat interesowało mnie tylko jedno pytanie związane ze światem:

Czy spotkam jeszcze swoją żonę?

Albo zobaczymy się po śmierci, dołączę do niej w bliżej nieokreślonej krainie lub stanie o nazwie "Niebo", gdzie będziemy cieszyć się jednością i obcowaniem z Bogiem.
Albo niczego nie zobaczymy, zapadnę w pusta nicość tak jak podczas podania narkozy specyfikiem Dormicum. Byłem, pustka i znowu byłem. 

W obu przypadkach moje przebywanie tutaj jest czystą STRATĄ CZASU.

Nie ukrywam jednak, że perspektywa zmartwychwstania dawała jednak pewien promyk, dla którego był sens wstawać co rano, szykować dzieci do szkoły, golić się, brać leki, odżywiać racjonalnie, jeździć do pracy, znosić towarzystwo troglodytów w biurze, spłacać kredyt, a nawet chodzić na basen czy biegać, żeby utrzymywać się w dobrej formie fizycznej.
Oczywiście o wiele wygodniej byłoby być już (gdziekolwiek) TAM i mieć już wszystko z bańki. No, ale dzieci, wychowanie, przyszłość, sraty, pierdaty, etc. 

Ateistyczne carpe diem zawsze mnie śmieszyło. Można sobie wyznawać hedonizm kiedy się jest synem bogatego domu, a pieniądze i stosunki się odziedziczy. Wtedy można sobie kolekcjonować przyjemne przeżycia, ciekawe doznania, uprawiać pierdosztukę dla wypełnienia czasu mdłą quazifilozofią, wyznawać quaziwartości typu wegetarianizm lub feminizm i nawiązywać pseudoprzyjaźnie z równie dobrze sytuowanymi i równie beztreściwymi ludźmi.

Nikt mnie nie przekona, że przesiadywanie na kasie w supermarkecie, kiszenie się w urzędzie lub siedzenie po 8 godzin w korporacji obok identycznych trybików w maszynie po to, żeby raz w roku polecieć na 6 dni do Grecji, wydupczyć równie samotną i zagubioną koleżankę z pracy i ledwo wiązać koniec z końcem w wynajętym mieszkaniu to istota carpe diem. To nie jest hedonizm. To czyste niewolnictwo nowego stylu.

I oto w tę niedzielę słucham Ewangelii Łukasza (ŁK 20,27-40):
27 Wówczas podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go 28 w ten sposób: "Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. 29 Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. 30 Wziął ją drugi, 31 a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. 32 W końcu umarła ta kobieta. 33 Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę".
34 Jezus im odpowiedział: "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. 35 Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. 36 Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. 37 A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. 38 Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją". 39 Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: "Nauczycielu, dobrześ powiedział", 40 bo już o nic nie śmieli Go pytać.



Odpowiedź jest jasna. Nie będę jednością z moją żoną. Być może spędzę wieczność (o ile zasłużę) w ciepłej, waniliowej amnezji? Może to przyjemne, ale bez żony. To oznacza CAŁĄ WIECZNOŚĆ SAMOTNOŚCI.

Więcej niż u Marqueza.

Chyba właśnie zostałem pokonany.

wtorek, 08 listopada 2016, bez_anteny

Polecane wpisy

  • CO JEST ZŁEGO W HELLOWEEN?

    W naszym wypranym nie tylko z idei i wartości, ale i logiki świecie, wiele osób nie rozumie dlaczego Helloween jest niebezpieczne? Dlaczego chodzenie z turoniem

  • KONSTYTUCJA JEST DO ZMIANY

    Premier in spe Jarosław nazwał Konstytucję RP postkomunistyczną. I oczywiście ma rację. Konstytucja z 1997 roku to czysto komunistyczne rozwiązanie. Dlaczego? B

  • MDŁOŚCI

    Doszedłem do zupełnie nowego, nieznanego mi dotychczas stadium depresji. Mdli mnie na samą myśl o spotkaniu ludzi na ulicy. Wejście do autobusu czy kolejki wyw

Komentarze
2016/12/02 19:38:50
przebywanie TU z dziećmi nie jest STARTĄ CZASU - nawet jeśli jesteś TU bez niej...